Myśl globalnie, działaj lokalnie - Think globally, act locally
wtorek, 06 marca 2007
o Zus-ie raz jeszcze
 "Drodzy Ubezpieczeni,
      Agresję wielu z Was wywołały moje słowa, żeby nie liczyć na emerytury z ZUS.
 
      Jest ona o tyle zrozumiała, że politykom udało się wam wmówić, że jesteście
 
      "ubezpieczeni", płacicie "składki" i w ten sposób "oszczędzacie" na własne
 
      emerytury. Tymczasem Wasze pieniążki, które co miesiąc pod przymusem i groźbą
 
      kary pozbawienia wolności, są Wam pobierane pod mylącą nazwą "składki
 
      ubezpieczeniowej" są po prostu ordynarnym podatkiem celowym, przeznaczanym
 
      prawie w całości nie na Wasze przyszłe emerytury, tylko na wypłatę świadczeń
 
      dla aktualnie je otrzymujących emerytów i rencistów. W związku z tym w ZUS-ie
 
      nie ma w ogóle żadnych pieniędzy. Nie ma ich też w OFE. Nie mogą one
 
      inwestować za granicą. Nie mogą też kupować nieruchomości w Polsce. Dlatego na
 
      wzroście cen polskich nieruchomości zarabiają emeryci holenderscy i niemieccy,
 
      bo ich fundusze emerytalne mogą inwestować bezpośrednio w nieruchomości w
 
      Polsce i właśnie to robią.
 
       
 
      Tymczasem 60% środków, które ZUS przekazuje do OFE, lokują one w
 
      "bezpiecznych" i "dobrze oprocentowanych" obligacjach skarbowych. A Skarb
 
      Państwa przekazuje je... z powrotem do ZUS, żeby starczyło na dzisiejsze
 
      wypłaty. A i tak nie starcza, więc ZUS zaciąga kredyt komercyjny w bankach!!!
 
      A skąd będą pieniądze, na spłatę tych kredytów i na wykup obligacji??? Wy je
 
      zapłacicie moi drodzy ubezpieczeni i Wasze dziatki (o ile oczywiście
 
      zdecydujecie się je spłodzić) w postaci wyższych podatków w przyszłości. Bo
 
      skąd Skarb Państwa weźmie pieniądze na wykup tych "dobrze oprocentowanych"
 
      obligacji i na kolejną dotację do ZUS na spłatę zaciągniętych kredytów od
 
      "ubezpieczonych" podatników je weźmie. Zapłacicie więc odsetki od swoich
 
      własnych pieniędzy, które dziś są Wam odbierane na "ubezpieczenie". 
  
      System państwowych ubezpieczeń emerytalnych to, jak pisał zmarły przed kilkoma
 
      dniami Milton Friedman, "łańcuszek Świętego Antoniego". Płacimy dziś na
 
      emerytury naszych dziadków i rodziców w nadziei, że nasze dzieci i wnuki będą
 
      płaciły na nasze. Problem tylko w tym, że dzieci robimy coraz mniej - no bo
 
      przecież na swoje emerytury właśnie "oszczędzamy" w ZUS i w OFE. Więc po co
 
      nam dzieci? Nie mamy zresztą za dużo pieniędzy na ich utrzymanie, bo przecież
 
      połowę wynagrodzenia zabiera nam... ZUS!!! A te, które w przypływie nierozwagi
 
      spłodziliśmy, posłuchały, zdaje się, rady Pana Prezydenta i "spieprzają" do  Londynu.
 
      Przewodniczący Rady Nadzorczej ZUS
 
      Robert Gwiazdowski" 
  
wtorek, 06 lutego 2007
Radek Sikorski na wylocie ...

...czyli miast świeżego powiewu z Zachodu, powrót do TKM (nie mylić z TQM - Total Quality Management).

piątek, 02 lutego 2007
A jednak nadal w górę

Rzepa: "Indeks WIG zyskał 1,6 proc. i pierwszy raz w historii pokonał barierę 55 tys. pkt, a indeks największych spółek zakończył sesję wzrostem o 1,9 proc., przekraczając o 49 pkt nienotowany dotychczas poziom 3,5 tys. pkt. [przypomnę: 12.01. 3150 pkt, przyp. autor bloga, patrz: wpis poniżej]. Ustanowione w środę rekordy pobiły również indeksy małych i średnich spółek: MIDWIG i WIRR, osiągając odpowiednio 4 tys. 282 pkt i 14 tys. 462 pkt. - Zwyżki na amerykańskich giełdach przełożyły się na nasz rynek - wyjaśnia Marcin Rupiński z Domu Maklerskiego BOŚ. Powodem wzrostu w USA było m.in. pozostawienie stóp procentowych na niezmienionym poziomie przez amerykański Zarząd Rezerwy Federalnej oraz niedawne informacje o wyższym od zakładanego wzroście amerykańskiego PKB w IV kwartale ub.r. - Inwestorzy liczą także na dobre wyniki spółek za ostatni kwartał 2006 r. - uważa Rupiński".

Jak pięknie rosą nam poziomy. O ile zakupiliśmy akcje w "dołku" poświątecznym, o tyle teraz z lubością patrzymy na wykresy.  

środa, 17 stycznia 2007
boom hipoteczny c.d.

Jeszcze nigdy Polacy się tak nie zadłużali jak w ubiegłym roku. W ciągu dwunastu miesięcy banki pożyczyły na cele mieszkaniowe prawie 43,4 miliardów złotych - wynika z danych zebranych przez Rzeczpospolitą.

Rosnącemu zainteresowaniu kredytami nie przeszkodziły nawet wprowadzone w ubiegłym roku ograniczenia dostępności kredytów walutowych ani rosnące w szybkim tempie ceny mieszkań. Z drugiej strony rosnące ceny mieszkań spowodowały wzrost średniej wartości kredytu, a likwidacja ulgi odsetkowej napędziła do banków falę klientów. I to właśnie brak ulgi i strach przed kolejnym wzrostem cen spowodował, że Polacy rzucili się na kredyty.

piątek, 12 stycznia 2007
Fundusze inwestyjne w 2006 roku

Hossa na giełdzie utuczyła fundusze

Przebojem ubiegłego roku były fundusze inwestujące w akcje. Średnia stopa zwrotu wyniosła 46,3 proc. Dwa razy więcej niż w roku ubiegłym.

Zyski były największe od początku hossy rozpoczętej w 2003 r.

Szczególnie dobre wyniki osiągnęły fundusze małych spółek. Fundusz z tego segmentu – DWS Polska Top 25 Małych Spółek - osiągnął najwyższą stopę zwrotu - 87,1proc.

Wzrosty cen akcji firm o mniejszej kapitalizacji spowodowały, że kolejne TFI wprowadziły takie fundusze do oferty m.in. PKO TFI, TFI PZU oraz Pioneer Pekao TFI.

Czy hossa na małych spółkach będzie dalej trwać? W samym grudniu fundusze małych spółek osiągnęły najsłabsze wyniki. Biorąc pod uwagę wysokie wyceny wielu spółek o mniejszej kapitalizacji trudno oczekiwać, że również w 2007 ich ceny akcji wzrosną w takiej samej skali jak w 2006 r.

Jednocześnie większa oferta funduszy akcyjnych przekłada się na wzrost zróżnicowania wyników funduszy. W IV kwartale najlepszy wynik uzyskał PKO/Credit Suisse Akcji Małych i Średnich Spółek FIO – 38,6 proc., podczas gdy GTFI Akcji zarobił tylko 7,3 proc.

Zrównoważone i stabilnego wzrostu też mają się dobrze

Według rankingu Money.pl oraz Expandrea w związku z doskonałą koniunkturą na rynku akcji w ubiegłym roku, zadowoleni mogą być również uczestnicy funduszy zrównoważonych – średnio fundusze zrównoważone zarobiły w 2006 roku 21,3 proc. Najlepsze z nich Arka BZ WBK Zrównoważony FIO, Lukas Dynamiczny Polski oraz PZU FIO Zrównoważony uzyskały wynik przekraczający 30 proc.

Hossa na rynku akcji oraz wzrosty cen obligacji w drugiej połowie 2006 roku korzystnie wpłynęły również na wyniki funduszy stabilnego wzrostu, które średnio wypracowały 13,8 proc. zysku. Najlepszym z nich udało się uzyskać stopy zwrotu sięgające 18-20 proc. (m.in. Arka BZ WBK Stabilnego Wzrostu FIO, Lukas Stabilnego Wzrostu oraz AIG Stabilnego Wzrostu).

Mniej więcej połowa funduszy obligacji i rynku pieniężnego uzyskała wyniki przekraczające rentowność lokat bankowych. Stało się tak pomimo zawirować na rynku obligacji w I połowie roku.

Ranking funduszy inwestycyjnych za 2006 rok przygotowany przez Money.pl oraz Expandera oparty jest na 3 kryteriach: wyniki, ryzyko, min 3 letni okres działalności. Do poczytania tutaj.

czwartek, 11 stycznia 2007
Nihil novi sub sole

No i po wakacjach świątecznych. Come back jak zawsze jest trudny i obarczony ryzykiem twardego lądowania. Nie inaczej było w moim przypadku.  Tymczasem...

  • Na rynku akcji spełnia się zły sen inwestora - utrwala się trend spadkowy (czyli dobry czas na zakupy)

(WIG 20 11.12.2006-10.01.2007)

  • Na rynku nieruchomości wariactwo cenowe trwa w najlepsze (czyli zły czas na zakupy)

Średnie ceny metra kwadratowego mieszkań na rynku wtórnym w największych polskich miastach (grudzień 2006r. - w tys. zł)

  • A w polskiej polityce ...handele, targi, krętactwa z SBkami w tle, no i oczywiście Skrzypek na dachu NBP (czyli budowanie 4 RP)

... jednym słowem nihil novi sub sole

środa, 20 grudnia 2006

urlop należny 22.12.2006 - 05.01.2007

wtorek, 19 grudnia 2006
Fundusze UE 2007-13. Kilka faktów

2007-2013: PRIORYTETY ZATWIERDZI BRUKSELA. Polska jako czwarty kraj członkowski UE oficjalnie przesłała do Komisji Europejskiej projekt Narodowych Strategicznych Ram Odniesienia (NSRO) na lata 2007-2013. Umożliwia to rozpoczęcie procesu negocjacji w celu uzgodnienia ostatecznej wersji dokumentu. NSRO są podstawowym dokumentem przygotowywanym przez każdy kraj członkowski UE, określającym krajowe priorytety, na które będą przeznaczone fundusze w latach 2007-2013: 85,6 mld euro – 67,3 mld euro z budżetu UE, 11,86 mld euro – z krajowych środków publicznych (w tym ok. 5,93 mld euro z budżetu państwa), i ok. 6,4 mld euro wkładu podmiotów prywatnych.

WPŁYW UNIJNYCH FUNDUSZY NA PKB. Realizacja Narodowych Strategicznych Ram Odniesienia 2007-2013 będzie miała pozytywny wpływ na gospodarkę – wykazały w badaniach zleconych przez Ministerstwo Rozwoju Regionalnego Instytut Badań nad Gospodarką Rynkową i Wrocławska Agencja Rozwoju Regionalnego (WARR). Według IBnGR w pierwszych latach nowej perspektywy finansowej wpływ na poziom produktu krajowego brutto będzie niewielki (0,1 proc. w 2007 roku), jednak stopniowo będzie się zwiększał i w 2013 roku spowoduje, że poziom PKB w scenariuszu z NSRO będzie o 4,2 proc. wyższy niż w przypadku braku implementacji NSRO. W scenariuszu sporządzonym przez WARR wpływ NSRO na poziom PKB wyniesie 0,2 proc. powyżej poziomu bazowego w 2007 roku, ale w 2013 roku poziom PKB w scenariuszu z NSRO będzie o 11,7 proc. wyższy niż w przypadku braku implementacji NSRO.

 

poniedziałek, 11 grudnia 2006
UWAGA HOSSA !

za elamigo:

Znów pojawia się wysyp inwestorów. Kolejki po fundusze etc. Przyjmuje to postać samonakręcającej się spirali.
Wzrosty są spowodowane w dużej mierze
napływem środków do funduszy a napływ
środków do funduszy ciągnie wzrosty.
Wydawać by się mogło że może to trwać bez
końca.
Prezes GPW zapewnia, że bessa nam nie grozi. Mogłoby, gdyby nie kilka czynników. Coraz więcej środków w funduszach
napędza inflację aktywów (zwiększa cenę spółek bez faktycznego powiększania
ich wartości fundamentalnej) zdejmując z rynku pieniądze które w innych
sytuacjach przeznaczone by były na konsumpcję. Jeśli hossa postępuje w tempie
rozwoju zamożności społeczństwa nie ma w tym żadnego problemu. Nie stanowi to
nawet problemu gdy postępuje trochę szybciej niż zamożność społeczeństwa i
jest wywołana szybszym obiegiem pieniądza (wyciągane są pieniądze ze skarpet i
trafiają na giełdę) W pewnym jednak momencie okazje się że skarpeta jest pusta
lub że kolejne rekordy indeków nie są w stanie skłonić kolejnych ludzi do
wyciągania rezerw ze skarpet. Tak się dzieje gdy pogarszają się nastroje lub
pojawiają obawy. Wzrosty mają więc swój fundametnalny koniec - nie mogą
wzrosnąć ponad zamożność społeczeństwa i ich wyciągnięte ze skarpet
oszczędności. Nikt nie zna tej granicy. Jedyną możliwości przekrocznia tych
wzrostów jest pojawienie się niewidzialnej inflacji - czyli takiej która jest
odczuwalna przez społeczeństwo spadkiem realnej zamożności ale nie ma
odzwierciedlenia we wskaźnikach statystycznych. Z takim zjawiskiem mamy teraz
doczynienia w usa - i między innymi stąd spadek dolara - tak jak przy każdej
inflacji. Mimo to hossa w usa trwa.
Z kolei spirala funduszowo hossowa jest trudna do zatrzymania na etapie
geometrycznego przyrostu wpłacanychśrodków i wzrostu indeksów. Doskonale o tym
wiedzą duzi lokalni i międzynarodowi spekulanci. Wchodzą na rynek kupując
aktywa gdy tylko dostrzegą że takie zjawisko ma miejsce. W początkowych
fazach. Podobnie jak płynny kapitał globalny poszukający najwyższych stóp
zwrotu w skali miesiąca czy kwartału. Dotyczy to zarówno skarpetowców
liczących na 10% w kwartał jak i o międzynarodowej spekule idącej tam gdzie
jest jakaś kossa. Na globie ziemskim prawie cały czas gdzieś trwa hossa. Ten
kapitał dodatkowo nakręca spiralę funduszowo hossową. Podbija indeksy
przekonując kolejnych niedowiarków że hossa może przebijać szczyty bez
fundamentów lub na lichych podstawach i wbrew logice. Wzrosty odrywają się od
dynamiki zamożności społeczeństwa i potencjalnych zysków które oferują spółki.
Płynny kapitał napływa dopóki funduszowcy zasilają hossę. W momencie gdy
dynamika spada, lub w momencie gdy sytuacja międzynarodowa lub lokalna
wskazuje że dynamika wpłat może spadać - te doświadczone na wielu rynkach
fundusze zaczynają realizować zyski - wycofując się z rynku. Ci funduszowcy
którzy kupują ostatni odbier ają trefne gorące akcje wcale tego nie wiedząc.
Pierwsza fala już minęła. W maju wycofało środki bardzo wiele zagranicznych
funduszy widząc zagrożenie dla wzrostów. Część została czekając na
potwierdzenie, które nie nadeszło. Koniec podwyżek stóp w usa spowodował że
powstała nowa nadzieja na wzrosty co skłoniło ten kapitał do zostania jeszcze
trochę. Do wyciągnięcia ludziom pieniędzy ze skarpet. Pojawił się nowy
kapitał a niewielkie obroty skłoniły dyżych graczy do wykorzystania możliwości
sterowania kursami. Lato pokazało że jest to łatwe. Wywołało to kolejną falę
hossy której efektem jest ponowne zachęcenie funduszowców do wpłat i konwersji
do agresywnych aktywów. Pod tę falę podczepiają się spekulanci z dużym
kapitałem liczący na szybki zysk. Zarówno krajowi i międzynarodowi. Problem
polega na tym, że jest to bardzo płynny kapitał który ustawicznie poluje na
wyższą stopę zwrotu. Pojawienie się wyższej lub takiej samej ale obarczonej
mniejszym ryzykiem stopy w innym rejonie świata lub nawet innym kraju regionu
(zależy jaki rodzaj spekuły) powoduje podejmowanie bardzo szybkich decyzji o
wycofaniu sie z rynku. Funduszowcy mają znacznie dłuższy czas reakcji. Nagłe
wycofywanie się spekuły wywołuje silne przeceny które z kolei wyzwalają
konwersje w funduszach i spirala rusza w drugą stronę.
Po kryzysie majowym spadki zostały zatrzymane. Definitywny koniec tamtej fali
spadowej nastąpił wraz ze zmianą polityki pieniądza w usa. Gdyby nie
nastąpiła, możliwe że nadal byśmy tkwili w trendzie spadkowym. Z nanalizy
wszelkich hoss w polsce i na świecie - każda kończy się korektą znoszącą dużą
część wzrostów. RZadko mniej niż 33%.
Nasza hossa trwa już pięć lat. Łatwo zobaczyć na jakim poziomie mogą wylądować
indeksy kiedy w końcu dojdzie do zatrzymania wzrostów, zatrzymania napływu
środków do funduszy, wycofania spekuły, umarzania jendostek w funduszach,
wyprzedaży akcji przed silne ręce ....... zanim znów nie przyjdzie lepszy czas
dla akcji.
Obecnie jesteśmy w fazie spirali wzrostów i żądzy zysków. Napływa do nas
kapitał spekulacyjny z palcem na spuście.
Jeśli sygnał będzie wystarczająco czytelny zacznie się wyprzedaż taka jak w
maju, ale niekoniecznie musi się skończyć miękkim lądowaniem. Nastał więc czas
dla spekulantów - ryzykantów. Czas wysokiej dynamiki wzrostów. Można zarabiać
znacznie szybciej niż w czasie zwykłych leniwych lat ciułania. Trzeba jednak
pamiętać że są tacy co żyją właśnie z tachich hoss. Znają je od podszewki,
często nimi nawet sterują. Oni wycofają się jako pierwsi zgarniając zyski.
Czasem postraszą by strzepnąć leszczy którzy naśladują ich ruchy. W końcu
wycofają się na dłużej zostawiając rynek samemu sobie. Jeśli zaś nie będzie
kolejnych wzrostów to spekulanci mniejszego kalibru, widząc że zarobek nie
jest ani tak wysoki ani tak pewny - przeniosą się na inne aktywa. Wywołując
kolejne lawiny zchodząc w dół po drabinie apetytów spekulacyjnych. Najpierw
wyjdą ci którzy marzyli o kolosalnych zyskach, później ci którzy o trochę
mnieszych a na końcu wyjdą ci którzy po prostu chcieli mieć ciut więcej niż w
banku.
Czyli jeszcze raz: Pod hossę funduszową podpina się spekuła dodatkowo
podsycając hossę. To płynny kapitał który uciekając może w dowolnym momencie
wywołać lawinę w drugą stronę.

wtorek, 05 grudnia 2006
Zamiast komentarza


źródło: Fraglesi

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5